Co nam daje poczucie sensu w pracy i dlaczego warto go poszukać?

11 maja 2026

Praca jest źródłem szczęścia. Niektórym to zdanie może wydawać się absurdalne, ale – chcemy czy nie – jest to jeden z obszarów, które znacząco wpływają na nasze samopoczucie i satysfakcję z życia. Potwierdzają to liczne badania, które przytaczam podczas swoich szkoleń z wellbeingu, m.in. badania Amy Wrzesniewski (jednej z twórczyń job craftingu) pokazujące, że najbardziej zadowoleni z tej sfery życia są ludzie, którzy widzą w wykonywanej przez siebie pracy SENS.

Co to znaczy?

Zobaczmy to na kilku przykładach.

Amy Wrzesniewski, amerykańska psycholog organizacji związana z The Wharton School, a wcześniej z Yale Business School, przeprowadziła szereg badań dotyczących satysfakcji z życia zawodowego. Wraz z innymi badaczami przyglądała się m.in. personelowi medycznemu odpowiadającemu za czystość w amerykańskich szpitalach. Zauważyła, że ci pracownicy opowiadają o swojej pracy w bardzo różny sposób. Część osób twierdziła, że ich praca jest bardzo nudna, powtarzalna i bez znaczenia, druga część zaś wierzyła, że swoją pracą przyczynia się do szybszego zdrowienia i polepszenia jakości życia pacjentów oraz ich rodzin. To, co o swojej pracy mówili, miało też odzwierciedlenie w tym, co w tej pracy robili. Pierwsza grupa skupiała się na wiernym wykonywaniu powierzonych im obowiązków, druga zaś – robiła dużo rzeczy „extra” – nawiązywała przyjazne relacje z pacjentami i ich rodzinami, zaglądała do pacjentów poza swoim grafikiem, by sprawdzić, jak się czują i czy czegoś dodatkowo im nie potrzeba. Jak się później okazało, znakomita część tej drugiej grupy utrzymywała relacje z pacjentami i ich rodzinami także po wyjściu chorych ze szpitala. Nietrudno zgadnąć, która grupa odczuwała większą satysfakcję ze swojej pracy.

Kolejny przykład, który Wrzesniewski przytacza w jednej z rozmów z Talem Benem Shaharem (profesorem Uniwersytetu Harvarda, założycielem Happiness Studies Academy), to managerowie w banku, z którymi również przeprowadzono badanie. Jedni managerowie przychodzili do pracy, wykonywali swoje zadania i to wykonywali je bardzo dobrze, z nastawieniem, że wyniki muszą się zgadzać, a co za tym idzie stan ich konta co miesiąc również. Drudzy zaś przychodzili do biura, wyobrażając sobie, że pomagają kolejnym osobom pozyskać środki na realizację pięknych marzeń. Która grupa pracowników była szczęśliwsza? Łatwo się domyślić.

Wreszcie trzeci przykład, już z polskiego podwórka. Z pewnością niejedna osoba kojarzy Roberta Chilmończyka, czyli Wesołego Kierowcę z Warszawy, który prowadząc autobus zabawiał pasażerów rozmową, żartami i dedykowanymi piosenkami. Można do pracy kierowcy podchodzić na zasadzie prowadzenia pojazdu z punktu A do punktu B, a można wpływać na samopoczucie swoich pasażerów, poprawiając im humor, dodając otuchy i uśmiechając z serca.

I jeszcze przykład jednej z moich klientek coachingowych, która pracowała w firmie produkującej sprzęt i aparaturę do szpitali i klinik. Kobieta pracowała w dziale logistyki i mimo, że jej praca składała się z dość powtarzalnych, czasem nudnych czynności, bardzo ją lubiła, bo miała poczucie, że ta jej praca (dostarczanie sprzętów medycznych „na czas”) ratuje ludziom życie.

„Nawet w najbardziej rutynowych i schematycznych zawodach pracownicy mogą mieć wpływ na to, co jest istotą ich pracy”

twierdzą Amy Wrzesniewski i Jane Dutton

Czyli całkiem sporo zależy od nas

Psychologowie organizacji wyróżniają u ludzi 3 podejścia do pracy.

  • Pierwsze to „praca jako robota” – od pierwszego do pierwszego (lub – jak kto woli – od weekendu do weekendu), często utożsamiana z przykrym obowiązkiem, który co miesiąc przynosi pensję. Ludzie o takim podejściu podchodzą do pracy na zasadzie prostej wymiany – „robię swoje i dostaję za to pieniądze”. Praca przynosi im dochód i nic więcej.
  • Drugi sposób postrzegania pracy to „praca jako kariera”, której kolejne szczeble (coraz wyższe stanowiska) kojarzą się z większym wynagrodzeniem, prestiżem, władzą i statusem społecznym. Tutaj jest też mocne nastawienie na rozwój, zwłaszcza nowych kompetencji.
  • Trzecie podejście to „praca jako powołanie” i choć słowo „powołanie” brzmi może nieco górnolotnie, to – dla ludzi z takim nastawieniem – praca jest sposobem na wyrażenie kawałka siebie, części swojego JA w tym świecie. Ludzie o takim myśleniu postrzegają swoją pracę jako przywilej a nie obowiązek. Odnajdują w swojej pracy poczucie misji i spełnienia. Oczywiście pieniądze i rozwój osobisty też mają dla nich znaczenie, jednak to, co wyróżnia ludzi podchodzących do pracy w ten sposób, to ogromna CHĘĆ i RADOŚĆ z wykonywania swojej pracy. I subiektywne poczucie, że mają jakiś wpływ na innych, że przyczyniają się do lepszej jakości czyjegoś życia i świata.

Sposób, w jaki o swojej pracy myślimy, wpływa na nasze samopoczucie w pracy oraz poza nią. Przy czym badania pokazują, że zadowolenie z pracy i z życia w większym stopniu zależy od tego, czy widzimy sens w swojej pracy, niż od samych dochodów czy prestiżu związanego z danym stanowiskiem. Warto tu podkreślić, że to, w jaki sposób o czymkolwiek myślimy, zależy tylko i wyłącznie od nas samych.

Jakie korzyści niesie poczucie sensu?

Widzenie sensu w swojej pracy sprawia, że lepiej radzimy sobie z wyzwaniami jakie stawia przed nami – z popełnianymi błędami, z poniesionymi porażkami, z trudnymi klientami czy z konfliktami międzyludzkimi. Jesteśmy bardziej otwarci na innych i skorzy do współpracy. Myślę, że warto tu też wspomnieć, że poczucie sensu to jeden z czynników, nad którymi się pracuje w interwencjach kryzysowych, by zapobiegać wypaleniu zawodowemu.

To, w jaki sposób o swojej pracy myślimy, wpływa nie tylko na nasze samopoczucie, ale też na nasze zachowania w tej pracy. Gdy widzimy w niej sens, jesteśmy skłonni dawać z siebie coś dodatkowego, coś, czego nie mamy w swoim podstawowym „job description”. Przy takim nastawieniu do pracy chcemy dać innym coś od siebie, jakąś dodatkową wartość. Chcemy sprawić, by powierzona nam rola miała nasze jakości i dobry wpływ na życie innych ludzi. Co ciekawe, takie postrzeganie pracy (jako powołania) jest częstsze u osób na wyższych stanowiskach.

To, że osoby dające z siebie coś extra, czerpiące radość ze wspierania innych i dzielenia się z nimi swoimi zasobami, dochodzą „najwyżej” podkreśla także Adam Grant w swej książce „Dawaj i bierz”, gdzie opisuje, dlaczego dawcy osiągają największe sukcesy zawodowe.

No dobrze, ale jak znaleźć pracę z sensem albo sens w swojej pracy?

Trzeba się odważyć i zadać sobie pytanie: czy jestem w swojej pracy szczęśliwy/szczęśliwa i co mogę zrobić, by być szczęśliwszy/szczęśliwsza? Co JA MOGĘ zrobić?

Bo warto mieć świadomość, że idealna praca nie znajdzie nas sama. Trzeba aktywnie poszukiwać sensu i radości w niej, aktywnie je tworzyć (tutaj polecam książkę Billa Burnetta i Dave’a Evansa „Dobrze zaprojektowane życie”). Jeśli w obecnej pracy nawet nie spróbowaliśmy popatrzeć na swoje działania nieco szerzej niż przez pryzmat „pracy roboty” czy „pracy kariery” to jest duża szansa, że zmiana stanowiska czy pracodawcy niewiele nam da (chyba że jest to środowisko toksyczne).

Odpowiedzialność za znalezienie sobie właściwego zajęcia lub stworzenie sprzyjających warunków pracy spoczywa w dużej mierze na nas samych. Oczywiście potrzebujemy tu też wsparcia i otwartości pracodawcy, ale bez naszego zaangażowania samo nic się nie zmieni.

Warto zainteresować się job craftingiem i zastanowić, czy i co w obrębie obecnego stanowiska mogę jeszcze zrobić, by mieć więcej przyjemności ze swojej pracy? Warto prześledzić sobie swój czas w pracy (tydzień, dwa, miesiąc) i zobaczyć, na jakich czynnościach nam on upływa: z czego czerpiemy najwięcej radości, a z czego najmniej? Następnie zadać sobie pytanie: co możemy z tym wszystkim zrobić?

W job craftingu często używa się metody SPP (Sens, Przyjemność, Predyspozycje), gdzie – osoba poszukująca dla siebie odpowiedniego stanowiska – odpowiada sobie na 3 bardzo ważne pytania:

  • Co daje mi poczucie sensu w życiu?
  • Co sprawia mi przyjemność?
  • Jakie są moje predyspozycje?

Następnie szuka punktów wspólnych w tych 3 obszarach i – jeśli poszukuje sensu w obecnej pracy – zastanawia się nad tym, jak to, co w tym ćwiczeniu odkryte, można zaimplementować do obecnej sytuacji zawodowej. Być może potrzebne tu będzie wsparcie HR i /lub coacha.

Ważne, by dać tym pytaniom trochę „popracować”. Nie chodzi o pierwsze lepsze odpowiedzi, które przyjdą nam do głowy, tylko te z głębi, które wypływają, gdy to, co na powierzchni, już się wysyci. To może zająć trochę czasu, ale warto go sobie dać, by nie żyć – jak podsumował większość ludzi filozof Henry David Thoreau – „w ukrytej rozpaczy”.

Tal Ben Shahar w swojej książce „W stronę szczęścia” wspomina bardzo ważną rzecz. Mianowicie pisze o tym, że dzisiaj spora część doradców kariery i testów diagnostycznych koncentruje się przede wszystkim na naszych predyspozycjach zawodowych, a nie na naszych zainteresowaniach. To sprawia, że kompetencyjnie jesteśmy dobrze dopasowani do swoich stanowisk, jednak często nie mamy radości z wykonywanej pracy.

Dlatego – zanim zadamy sobie pytanie W czym jesteśmy dobrzy? – warto najpierw odkryć rzeczy, które mają dla nas znaczenie i przynoszą nam satysfakcję. Jeśli nasze pierwsze pytanie brzmi Co umiem/mogę robić? – nadrzędną rolę przypisujemy pieniądzom i akceptacji innych ludzi. Natomiast jeśli najpierw zapytamy się siebie Co chcę robić? – wówczas swój wybór pracy podporządkowujemy naszym wartościom.

Jak wspierać swoich pracowników w znajdowaniu sensu w pracy?

Według badań przeprowadzonych przez Richarda Hackmana, w zdrowych organizacjach wystarczy wprowadzić drobne zmiany, by pracownicy czerpali więcej poczucia sensu z tego, co robią.

Pracownik powinien:

  • mieć okazję wykorzystywać swoje różnorodne zdolności i umiejętności (i je rozwijać),
  • móc zajmować się powierzonym mu zadaniem od początku do końca (a nie być trybikiem w wielkiej machinie),
  • czuć, że jego praca ma znaczący wpływ na życie bądź pracę innych ludzi (to już dla każdego pracownika praca wewnętrzna, ale służy jej kultura szczerego doceniania).

Jeżeli jako pracodawcy pozwolimy pracownikom zająć się tym, co sprawia im radość, ma dla nich znaczenie i w czym są dobrzy, odpłacą się największym zaangażowaniem i najlepszą jakością pracy. A przy tym będą i szczęśliwsi, i zdrowsi.

Udostępnij:
Przeczytaj więcej